Dziękując Mistrzom
Autor: pielgrzym |
Ilość odsłon: 89 |
Ilość słów: 1492
Pobierz kod HTML | Wersja do wydruku
Czyli...jak budowałem Skansen.
...Miałem wspaniałych Nauczycieli, wielu wspaniałych ludzi. Wywierali na mnie ogromny wpływ, może nawet nie wiedząc o tym. Moi mistrzowie Rejki, Uzdrawiania, Bioterapii i Wiedzy Ezoterycznej, przekazywali mi swoją Wiedzę i doświadczenie, budowali we mnie siłę Wiary i zaufania. Dzięki nim, zmieniałem się, zmieniałem poglądy, przekonania, zainteresowania, aż przyszedł dzień i stanąłem przed ogniskiem, prowadzony przez Mistrza Cypriana Toruńskiego i... Przeszedłem przez ogień!
Dojrzałem, pokonałem swoją słabość, chorobę, swoje lęki i strachy, swoje małe- niemałe piekło wątpliwości i rozterek. Stałem się innym człowiekiem...Dziękuję Cyprian!
...Wspominam Wspaniałą Alicję Chrzanowską...może nigdy nie dowie się, jak wielkie wrażenie wywierały na mnie Jej słowa, Jej widzenie świata, książki i publikacje. Nauczyła mnie widzieć Naturę- taką, jaką właśnie jest!. Dzięki Niej stałem się wrażliwszy, zrozumiałem, w czym tkwi siła Magii, co znaczy pomagać ludziom...Dziękuję Alicjo!
...Głos Ewy Foley...do dziś, brzmią mi w uszach Jej słowa: „zachowaj spokój”, „zawsze możesz odejść”, „niebo na Ziemi”. Dzięki Niej przyznałem się przed sobą do uczuć, do łez i obiecałem sobie; już nigdy nie tłumić emocji. Och, Ewo- Dziękuję!
...Nie wspomnę wszystkich Mistrzów...korowód nazwisk, ciepłych uśmiechów, przytuleń i Wdzięczności...Każdy z nich, każde z nas podąża swoją Drogą. To dzięki Nim, dziś kładę dłonie na potrzebujących pomocy, prowadzę innych przez ogień, wskazuję Drogę do zdrowia, spokoju, bogactwa. Do tego wszystkiego, co tak różnie nazywamy; szczęściem, Rajem, Arkadią, Szambalą.
...Sięgając wspomnieniami, porównując czasy i doświadczenia, staram się nie Osądzać, lecz widzę też, Mistrzów, którzy, zachwiali równowagę pomiędzy boskością w sobie, a umiejętnością życia w społeczeństwie i tolerancją dla innych ludzi. Dziś widzę to szczególnie na ezoterycznych stronach Internetu, gdzie mistrzowie różnych dróg rozwoju duchowego, eksponują agresję, nietolerancję, do innych mistrzów, do poszukujących i dyskutantów, a ich słownictwo, wulgaryzm, poniżanie innych pasuje bardziej do stadionu, czy budki z piwem.
I był w moim życiu taki czas, kiedy spotykałem osobiście takich ludzi...
Oto moja opowieść...
...Idziemy przez życie, uczymy się– od innych, pracujemy; lub nawet Tworzymy. Staramy się być dobrym mężem, lub żoną. Dobrym pracownikiem, lub dobrą sąsiadką. Gramy swoje role; raz lepiej, a czasami gorzej- tak jak i mamy lepsze, lub gorsze dni. Ubieramy swoje społeczne maski i wierzymy- lub nie, w Wartości! Jesteśmy Idealistami!
Czasami w sercu nosimy marzenie- Wielkie Marzenie. Zrobić coś więcej, niż wychować dzieci, dożyć do emerytury, zbudować dom. I też, gdzieś w głębi serca wierzymy w autorytety, czytamy Mistrzów, szukamy Guru, przewodników.
Ja miałem takie marzenia, śniłem swoje Sny- a może miałem WIZJE? I może, dlatego, spotkałem JĄ! W zwykły, szarojesienny dzień, poznałem Jasnowidzącą. Wbrew temu, co o niej opowiadano(!), była cicha i spokojna!!! Przychodziła na prowadzone przeze mnie spotkania, wykłady, medytacje- i to ja byłem tym, który mówił. Mijały miesiące jesieni i zimy, czasami- bardzo rzadko mówiła coś, co mną wstrząsało; „miałam wizję- to TY”, „widziałam Tam Ciebie”, „jest Cel - życiowy!”
Była dziwnym Przewodnikiem; była Jasnowidzącą, SŁYSZAŁA i widziała Chrystusa, była autorką książek i felietonów. Była też właścicielką 10-ciu hektarów ziemi leżącej odłogiem -, o której mówiła; „to TU WIDZIAŁAM”(sic!)
Był luty, śnieg leżał na polach i w lasach, gdy pierwszy raz pokazała mi to, co miało być Miejscem Mocy- IV- tym Czakramem Ziemi! Pomyślałem; nie mam zdolności jasnowidzenia, ale zaufam Jasnowidzącej! Pomyślałem; wszak to moje Wielkie Marzenie! I tak zgodziłem się!
...Ogród Botaniczny, Skansen, Prace Badawcze- to nie robota na rok, czy dwa. To praca na całe lata, to Powołanie, to Życiowy Cel, to Dożywocie! Pomyślałem; osiedlę się tutaj, będę Kustoszem, i...Tu- będziemy OCZEKIWALI na Jego Przyjście! Uzgodniliśmy, że wydzieli działkę pod mój dom...i tak zostałem? Wspólnikiem? Partnerem?
Tygodniami wytyczaliśmy kierunki działania, planowaliśmy cele Fundacji mającej kierować badaniami i rozwojem Rejonu, projektowaliśmy Skansen, Ogród Botaniczny i gospodarstwo agroturystyczne- które miały zarabiać na prowadzenie badań. Przyszła wiosna, w kwietniu rozpocząłem prace porządkowe, wywoziłem na taczce tony wieloletnich śmieci, wymieniałem zgniłe krokwie i deski na dachu, układałem nową papę. Gospodarstwo było w ruinie, nie było nic, nie było narzędzi i materiałów, więc kupowałem łopaty i gwoździe, nowe wiadro do studni i cement na nowe tynki. Kupiłem piłę łańcuchową i wycinałem sosny w lesie. Oszczędzając na tartaku, sam też wyrzynałem z nich deski! STRASZNA PRACA! – Okrągły, ciężki kilkusetkilogramowy pień, ustawić na pile, ręcznie naprowadzać i pchać własną piersią!
Nigdy nie pracowałem fizycznie, nawet do domowych remontów i usterek wzywałem fachowców-, ale teraz zaakceptowałem Przeznaczenie! Budowałem pomosty na rzece, wychodki i kompostowniki. Sadziłem zakupione kwiaty, krzewy i ustawiałem Kamienie. Odnosiliśmy pierwsze sukcesy, władzom gminnym podobało się to, co robimy, w prasie ezoterycznej ukazał się kolejny artykuł Jasnowidzącej, do druku przyjęto też mój referat, na zorganizowaną konferencję przyjechały ekipy telewizyjne. Przyjeżdżało coraz więcej osób z całego kraju; ludzie z dyplomami i ludzie z nazwiskami. Byłem ciekawy, jak to jest z tymi Energiami, co Widzą, jak inni odczuwają to Miejsce Mocy? Uczyłem się i byłem pokorny, obserwowałem!
Nikt i Nic nie Odczuwał! Odjeżdżali wzruszając ramionami -i uśmiechając się tajemniczo. Nikt i Nic nie odkrywał-, więc sam rozpocząłem poszukiwania.
Wiem, jak cienka jest linia dzieląca mistycyzm i schizofrenię. Wiem, jak trudno zachować równowagę, balansując pomiędzy światem logiki i ezoteryki. Obserwowałem u wielu mistrzów, ale i w sobie tendencję do indoktrynacji. Słyszałem już wiele osób twierdzących, że tylko przez nich przemawia Bóg- lub Jezus! Lecz rozumiem Inność każdego człowieka i wiem, że każdy z nas inaczej odbiera świat!
Minął miesiąc, potem drugi, trzeci...kończyło się upalne lato, a ja coraz częściej miałem wątpliwości. Pracując do zmroku, obolały, drżący z wysiłku, zlany potem- obserwowałem spokojnie pielęgnującą ogródek Partnerkę. Lecz w gospodarstwie znikały wieloletnie zaniedbania, a ja wciąż oczami wyobraźni widziałem Cel! Czy tylko remontowałem garaż, czy budowałem Klub,- miejsce gdzie odbywać się będą zjazdy, spotkania? Może Tworzyłem Świątynię?! I tylko coraz częściej pytałem; gdzie czas na naukę Odczuwania, na Badania- cel naszego partnerstwa, gdzie czas na relaks i medytacje? Powtarzała się odpowiedź; ”Ja wiem Lepiej, nie dyskutuj- jest tyle do zrobienia!(Sic!) Zaczęły się pierwsze nieporozumienia, z każdym dniem coraz bardziej rozumiałem, że nie będzie Skansenu, że nie będzie Ogrodu Botanicznego, Fundacji badawczej. Przez sześć miesięcy nie zwiedziliśmy żadnych Miejsc Mocy, nie przeprowadziliśmy żadnych badań. Pytałem; „co ja tu robię?” I coraz częściej padała wulgarna odpowiedź, coraz częściej była Sobą! Już nie ukrywała się, zrzuciła Maskę i zobaczyłem chorobę: NIENAWISC! Denerwowała się, podnosiła głos, pozwalała sobie na szczerość,- lub też nieświadomie, odkrywała się! Ukazała się nietolerancja i wulgarność. Zaskoczony pytałem; jak możesz mieć w sobie tyle gniewu, złości i nienawiści? Ty- Jasnowidząca, której ukazał się Jezus?- Ty, która jesteś prowadzona przez Niego i szykujesz Miejsce Mocy- Bramę, przez którą ma Przyjść?!
Nadszedł dzień, gdy przy śniadaniu wybuchła kolejną awanturą i usłyszałem;..”to komu Jezus się pokazał? Kto TU widział płonące drzewa?!- Spie...j!!!(sic!)
Nic nie jest warte takich argumentów, a może tylko słów,- na pewno nie dyskusja, czy warto być tolerancyjnym i czy powinniśmy wybaczać? Spokojnie spakowałem swoje rzeczy, narzędzia i wsiadając do samochodu, spojrzałem po raz ostatni na to, co mogło być Skansenem. Patrzyłem na Miejsce Mocy i Legendarne Kamienie. Przekręciłem kluczyk w stacyjce, ruszyłem i odjeżdżając - Zrozumiałem!
Poszukiwałem przez sześć miesięcy!!! Próbowałem odczuwać i zrozumieć, a wracając do domu, w ciągu jednej godziny, wszystkie fakty i wizje- ułożyły się w jeden, logiczny, ale i mistyczny Sens!!!
Bardzo dawno temu, to miejsce było Miejscem Mocy,- lecz zostało Wyłączone! Zneutralizowane! Zostało Przeniesione! Dlatego przyjeżdżają radiesteci, bioenergoterapeuci, inni wrażliwi na Energie i...nic nie znajdują! Nic nie odczuwają! Nie pomoże zdenerwowanie Jasnowidzącej; „że tylko wybrani odczują, że Bóg nie rzuca pereł między wieprze”!(Sic!)
Nie wierzę w przypadki i Zbiegi Okoliczności! Po co mnie Bóg, czy Los tam wysłał? Co miałem zobaczyć, czego się nauczyć? Czy byłem tam tylko do czarnej roboty? Wszak nic nie widziałem!
- A może to ja miałem czegoś nauczyć Jasnowidzącą? Tolerancji, akceptacji, wybaczania? Może to ja miałem być Mistrzem, Nauczycielem?
Jak odszukać prawdę i co jest Prawdą?
Jak wiele mamy wątpliwości, gdy słyszymy; ”ten pan MI pomaga!”- Czyż, nie można użyć słów; kolega, przyjaciel, wspólnik, partner?
Jak zrozumieć innego człowieka, który twierdzi, że Jezus go prowadzi, a swoją przeszłość, rodzinę- wspomina z nienawiścią i ludzi Osądza na zasadzie; kto nie ze mną- ten Wróg!
Jak pozostać tolerancyjnym, gdy Jasnowidząca wszędzie widząc zdradę i zamach na siebie, interpretuje fakty- ignorując intencje i nie pozwala przedstawić Innych Interpretacji?
...Na sesję plenerową przyjechało z całego kraju około stu osób, większość znająca Ezoterykę, lecz gdy przedstawiali Inne, własne opinie o Miejscach Mocy, Mistyce,- moja partnerka okazywała lekceważenie i pogardę. Gdy w piękną sobótkową noc, śpiewaliśmy przy ognisku i chodziliśmy po ogniu, jej reakcją była złość, za ”wprowadzanie do chrześcijańskiego kraju- szamańskich rytuałów”.
Pani Jasnowidząca nadal poszukuje kolejnych chętnych do prowadzenia badań Miejsc Mocy, poszukiwania Arki Mojżesza, pisze listy do prezydentów i ambasad, straszy ogniem Armagedonu i bólem korony cierniowej, którą Chrystus nałoży na głowy tych, co Ją i Jego odrzucają!
Co odpowiedzieć? Czy wystarczą słowa; „po owocach ich poznacie.” Czy Pani Jasnowidząca emanuje spokojem, miłością, miłosierdziem, łagodnością? Cechami, z którymi utożsamiamy Jezusa! Czy Jasnowidząca nie wie, że czwarty czakram - to Czakram Miłości???
Rzucam pytania, staram się nie Osądzać! Próbuję tylko ukazać obraz moich przeżyć z Jasnowidzącą, jedną z wielu moich Mistrzyń na drodze rozwoju duchowego i wiem, że jest on subiektywny.
...Miałem wielu wspaniałych Nauczycieli, wielu wspaniałych ludzi...
To Ewa Jabłońska zapaliła we mnie płomień Rejki, Andrzej Wójcikiewicz pomógł zrozumieć funkcjonowanie umysłu, Aniela Janda, zielarka z...któregoś tam pokolenia- pokazała moc ziół...
Miałem wspaniałych Nauczycieli i dziś WSZYSTKIM Mistrzom z całego serca- Dziękuję!
Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - żródła darmowych artykułów do przedruku.
O autorze
Jerzy Dewecki
(jd)pielgrzym na skraju Drogi
Ocena: Jeszcze nie oceniony
Komentarze
Bądź pierwszym, który skomentuje ten artykuł.Dodaj komentarz
Więcej artykułów z tej kategorii
1: Twoje myśli i przekonania kształtują twoją rzeczywistość
2: Jak w łatwy sposób zmienić strach przed ludźmi na odwagę?
3: Jak odmawiać i nie kupić czegoś, czego nie potrzebuję.
4: Zmiana sposobu myślenia to prawdziwe wyzwanie
5: Odrzuć obawy – realizuj marzenia
Pobierz kod HTML
Aby wygodnie umieścić artykuł na swojej stronie, po prostu skopiuj poniższy kod, a następnie wklej go w odpowiednie miejsce.
Pamiętaj, że wklejając poniższy artykuł tym samym akceptujesz nasz regulamin.